Wyposażenie

Ogólny zarys sylwetki to nic innego, jak mocno podniesione kombi. Ciekawszy jest za to pas przedni z charakterystyczną atrapą przedzieloną prostym, lecz efektownym pasem blachy ciągnącym się spod szyby aż do zderzaka. Całość przypomina trochę… faceta z wąsami, który „otrzymał” właśnie cios w nos. Nie każdemu się to spodoba, ale za to autu nie sposób odmówić indywidualności. Tył wyróżnia rzucający się w oczy (szczególnie w wersji po liftingu) uchwyt do otwierania klapy oraz „tuningowe” lampy przypominające do złudzenia (znowuż szczególnie w wersji po liftingu) te z poprzednich generacji… Subaru Imprezy. Może to efekt uboczny zaciekłej rywalizacji Mitsubishi Lancera i właśnie Imprezy? Może… My skupimy się na faktach, a dokładniej na wspomnianym już face liftingu. Ta przeprowadzona w 2005 roku modernizacja okazuje się tylko lekkim retuszem atrapy, zderzaków i lamp, mającym na celu dodanie elegancji Outlanderowi.

Oba rzędy siedzeń zapewniają wystarczającą ilość miejsca we wszystkie strony, a odpowiednio wyprofilowane fotele nie zmęczą nawet podczas długiej podróży. Mankamentem niesprzyjającym użytkowaniu przez rodziny jest pojemność bagażnika. 402 litry to wynik osiągany przez kompaktowe hatchbacki. Miły widok wita nas za to za kierownicą - deska rozdzielcza modelu, może trochę zbyt skąpa, jest wykonana z dobrej jakości materiałów, a jej wszelkie elementy są starannie połączone. Sportowego charakteru dodają wnętrzu białe cyberflaty oraz czerwone wskaźniki zegarów i… stylowego zegarka umieszczonego na kokpicie.

Źródło: www.4x4.v10.pl

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 0 gości.